| <<< • >>> | |
| 9. PACYFIKACJA WSI | |
Po wydarzeniach, jakie saszły w dniu 15 lipca 1944 roku na terenie Opatowca do wsi przybył patrol żandarmerii niemieckiej. Obejrzał podziurawioną pocztę, spisał protokół na temat zaginionych dwóch Niemców oraz wozu z końmi zabranych przez partyzantów. Obejrzał grób kaprala Okonia-Rybki, który był pochowany w mundurze polskim w pustym grobowcu na miejscowym cmentarzu parafialnym. W póżniejszym czasie ciało zostało pochowane na cmentarzu wojskowym w Czarnkowie. Dowódca patrolu żandarmerii niemieckiej wyznaczył termin wójtowi Kasperkowi na zwrot dwóch Niemców i wozu z końmi.W razie nie wykonania zarządzenia, mieszkańców wsi miała czekać pacyfikacja wsi. Tak oświadczył dowódca partolu! Do zwrotu nigdy nie doszło. W nowym Państwie Wiślickim wyzwolonym przez oddziały A.K. i B.Ch. panowała radość! Mieszkańcy cieszyli się wolnością! Tylko samoloty niemieckie krążące na niebie, przeszkadzały w żniwach. Ostrzeliwały kosiarzy z karabinów maszynowych. Władze niemieckie nie zasypiały gruszek w popiele. Do pacyfikacji terenu krakowsko-kieleckiego, gdzie działała silna partyzantka, władze niemieckie postanowiły użyć 6-tysięcznej brygady nacjonalistów ukraińskich pod dowództwem Kamińskiego. Brygada wraz z rodzinami liczyła 20,000 - 30,000 ludzi. Niemcy nosili się z zamiarem organizację Kamińskiego -- RONA osiedlić na terenach zagrożonych partyzantką. Od 20 lipca zaczeły na te tereny napływać coraz to nowe oddziały faszystów ukraińskich. Jeden z tych oddziałów przybył 20 lipca 1944 roku do Kazimierzy Wielkiej. RIEDINGER - szef bezpieczeństwa na powiat Miechów wspólnie z szefem SS dystryktu krakowskiego /nazwisko N.N./ na tereny zajęte przez partyzantkę skierowali liczne grupy swoich szpiegów. Celem rozpracowania lokalnych dowódców i ich grup bojowych. W tym celu do Opatowca skierowano dwa młode małżeństwa, które przybywają na pokładzie statku rzecznego z Krakowa. Na przystani w Opatowcu w czasie przypłynięcia statku z Krakowa przebywał miejscowy nauczyciel, członek A.K. -- BOLESŁAW KRYCA. Wśród przybyłych pasażerów rozpoznał swojego kolegę z lat studiów, któremu wraz z małżonką, jak i jego koledze zaproponował opiekę w Opatowcu. Przybyłe małżeństwa, jak rozpowiadała żona Bolesława Krycy miały być prześladowane przez władze niemieckie w Krakowie. Bolesław Kryca był urodzony w Miszczejowicach i za żonę posiadał córkę kolonisty niemieckiego. Przybyli goście zamieszkali w miejscowej szkole, a działo się to wszystko około 25 lipca 1944 roku. W dniu 27 lipca, jedno z małżeństw udało sie do Koszyc, odwożił ich furmanką A. Molicki. W dniu tym o godzinie 12.00 oddizał A.K. z Koszyc pod dowództwem WITOLDA MOLICKIEGO pseud. "MAREK" rozbroił 23 osobową załogę budowy lotniska /Luftwaffenbau/ w Koszycach. Rozbrojonych Niemców puszczono do Krakowa. W tym samym dniu na lotnisku w Koszycach wylądował niemiecki samolot, pilotowany przez kpt. von HESPE, który wezwany do poddania się, otworzył ogień do partyzantów. Został zabity, a przy nim znależiono pierścień z napisem: "MOJEMU PRZYJACIELOWI -- HIMMLER". W dniu 25 lipca po zakotwiczeniu statku rzecznego w Opatowcu, kapitan Polak /nazwisko N.N./ udał się na posiłek do restauracji starego przyjaciela - KASIMIERZA RUMASA przy ulicy Krakowskiej. W tajemnicy oznajmił mu: "uważajcie na te dwa młode małżeństwa, które przybyły z Krakowa. Na statek zostali zaokrętowani przez krakowskie gestapo. Mnie oznajmili, że do Opatowca nie może ich spotkać żadna krzywda". Oddziaływanie partyzantów A.K. z terenów Rzeczypospolitej Koszyckiej na prawy brzeg wisły było tak silne, że w dniu 27 lipca 1944 roku, żołnierze placówki A.K. "WACŁAWA" z Greboszowa zaatakowali posterunek niemiecki w miejscowości Dęblin nad Dunajcem. W wyniku walki rozbito posterunek i wzięto do niewoli oficera. Dla zachowania bezpieczeństwa oddziału, oficera niemieckiego przekazano do posterunku Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa w Opatowcu. W czasie przekazywania jeńca, placówka A.K. w Greboszowie powiadomiła miejscowy posterunek P.K.B. o działaniu niemieckiego wywiadowcy w Opatowcu. |
|
Terenowe władze niemieckie w odwet za poniesione straty osobowe postanowiły spacyfikować najbardziej aktywny OPATOWIEC. W ścisłej tajemnicy przygotowali uderzenie i wykonali je precyzyjnie z najmniej spodziewanego kierunku - NOWEGO KORCZYNA. Rejon Nowego Korczyna był kontrolowany przez oddział A.K. - "SOLNEGO" z obwodu Buskiego i przez radzieckie oddziały rozpoznawcze, które zbliżały się do rzeki NIDY. W dnie 29 lipca 1944 dla zmylenia czujności opatowieckiej palcówki A.K., wróg dokonał koncentracji swojej żandarmerii na prawym brzegu Wisły, celem przeprawy do Opatowca. Niemcy zaniechali tego manewru i wycofali się do swoich posterunków. Przed zbliżającym się nieprzyjacielem do Opatowca, miejscowy posterunek Korpusu Bezpieczeństwa ewakuował się w pospiechu z miejscowej szkoły, która znajdowała się w rynku wsi. Pozostawiając jeńca niemieckiego do dyspozycji nadciągającego nieprzyjaciela. Była to wielka zguba dla mieszkańców Opatowca. Na ten temat, tak pisze w swojej książce Lucjan Skrzyński p.t. "Szare Szeregi Podkowiec", uczestnik tamtych dni: |
|
| "......przykrą, sytuację, którą wytworzył polski posterunek K.B. Dlaczego nie zabrali go ze sobą, a pozostawili, jako corpus delicti dla wkraczającego oddziału Niemców? Ale te sprawy nie należały do kompetencji Szarych Szeregów. Nie będę teraz szukał winnych, nie będę zagłebiał się i krytykował ten czy inny postępek i opłakane jego skutki -- stwierdzam tylko nagie fakty". | |
Komendant policji granatowej -- Szewczenko, zamieszkały z rodziną w Opatowcu nawoływał młodzież męską i mężczyzn do opuszczenia wsi. Większa część mężczyzn i młodzieży posłuchała tych rad, kryjąc się w pobliskich lasach i nadwiślańskich łakach. Batalion ukraiński wkroczył do rynku wsi, a oficer niemiecki od sołtysa Zenona Baczyńskiego zarządał, aby ludność udzieliła żołnierzom noclegów, gdyż następnego dnia, oddział wyruszy dalej. |
|
| Sołtys starał się wmówic oficerowi niemieckiemu, że nie znajdzie odpowiedniej ilości pomieszczeń. Młode małżeństwo przybyłe z Krakowa usłużnie zaproponowało wolne pomieszczenia szkolne. | |
Po odkryciu jeńca, oficer oddziału zarządził alarm! Wśród ukraińskich żołnierzy zawrzało jak w kotle, podając sobie z ust do ust -- "bandit, partizant"! Ściągnieto z wozów karabiny maszynowe, granatniki -- zajmując dogodne punkty obronne. Przystąpiono do szybkiej przeprawy na prawy brzeg Wisły. W tym celu dzicz ukraińska zabierała od studni łańcuchy i liny do usprawnienia przeprawy i mężczyzn potrzebnych do przewozu promem. Wśród zabranych był restaurator -- Kazimierz Rumas. W jego obronie stanął mężczyzna przybyły z Krakowa. Podszedł do oficera niemieckiego i po krótkiej rozmowie -- Kazimierz Rumas został zwolniony do domu. W czasie pobytu w Opatowcu, młode małżeństwo przybyłe z Krakowa cały czas jadło posiłki w restauracji Rumasa. Opóściło Opatowiec wraz z batalionem ukraińskim. |
|
| Dowódca placówki A.K. w Opatowcu st. sierżant Stanisław Kozieł pseud. "Brzoza" wysłał natychmiast łączników z meldunkami o zbliżającym się nieprzyjacjelu do dowódcy IV batalionu ppor. Stanisława Padło pseud. "Niebora", który znajdował się w miejscowości KASIN i do dowódcy oddziału dywersyjno - partyzanckiego Stanisława Kopcia pseud. "Oszczep" w miejscowości KSANY. Łącznik Jan Antos pseud. "Karaś" nie zastał w Kasinie, odległego o 12 km. od Opatowca dowódcy IV batalionu, który z rozkazu dowódcy pułku kpt. Romana Zawarczyńskiego pseud. "Sewer" wyruszył z plutonem dywersyjnym 2 kompanii i obsadą posterunku P.K.B. w Koszycach do Nowego Brzeska i Wawrzeńczyc z zadaniem przepędzeniem Niemców, rzekomo pacyfikujących te miejscowości. Zadnej pacyfikacji nie było! | |
Grupa niemieckich lotników z lotniska POBIEDNIK koło Krakowa wpadła w godzinach popołudniowych do Nowego Brzeska, aby ograbić miejscowe sklepy z artykułów żywnościowych. Szybko się wycofała i po drodze w okolicznych wioskach zabrała parę sztuk bydła. Drugi łacznik dotarł do KSAN, gdzie zameldował "Oszczepowi" o grożącym niebezpieczeństwie mieszkańsom Opatowca. Po naradzie z Mieczysławem Jancem pseud. "LOT" - dowódcą oddziału dywersyjno-partyzanckiego podobwodu A.K. Kazimierza Wielka i dowódcą miejscowego oddziału B.Ch. - Tadeuszem Wróblem pseud. "Oracz", który wchodził w skład "Oszczepa". |
|
| Postanowiono zastosować zasadzkę na nieprzyjaciela zdążającego do Opatowca: | |
|
|
| Oba ugrupowania na swym uzbrojeniu posiadały karabiny, steny, granaty i karabiny maszynowe. Ponadto oddziały poderwane alarmowo nie zabrały odpowiedniej ilości amunicji. Zadania bojowe oddziały partyzanckie nie wykonały, gdyż nogi ludzkie nie były szybsze od końskich. | |
(większy obraz po klikńięciu na mapie) |
|
| Po przybycju oddziałów partyzanckich na rubieże Opatowca: | |
|
|
| Dowódcy oddziałów partyzanckich ustalili, że z uwagi na dużą przewagę wroga uderzą na niego podczas przeprawy przez Wisłę, względnie wtedy, gdy zaczną oni pacyfikować ludność wsi. Sygnałem do ataku miało być otwarcie ognia przez oddział "Oracza". Grupa ta długo nie otwierała ognia, gdyż posiadała nie dużo zapasowej amunicji i czekała aż wszystkie siły nieprzyjaciela znajdą się na przeprawie. | |
| Zbyt długie wyczekiwanie na sygnał, wytrąciło z równowagi żołnierzy partyzanckich oddziałów, którzy już bez należytej ostrożności zaczeli się zbliżać do rynku. | |
| Ruch pododdziałów partyzanckich został załważony przez nieprzyjaciela, który otworzył ogień na oddział "Oszczepa". Przy zapadającym zmroku rozpoczęła się gwałtowna walka ogniowa. Hitlerowskie karabiny maszynowe strzelały pociskami świtlnymi. Rozwścieczeni oporem partyzantów i własnymi stratami, bandyci ukraińscy obrzucali granatami domy w rynku i zabudowania gospodarskie, wzniecając liczne pożary. | |
| Akowcy nie mogli wykorzystać tych momentów z braku amunicji. Zamilkły karabiny i steny bohaterskich żołnierzy. | |
Łuny pożarów, krzyk przerażonych i mordowanych ludzi, ryk bydła słychać było wyrażnie na prawym brzegu Wisły. Kiedy ostatecznie grupy faszystów ukraińskich przeprawiły się na prawy brzeg Wisły, rozpoczęły ogień możdzieże nieprzyjaciela, kończąc dalsze dzieło niszczenia OPATOWCA. |
|
Rozjuszona banda faszystów wpadła do wsi Ujście Jezuickie i podobnie jak w Opatowcu rabowała mienie chłopskie i gwałciła kobiety. Tam spotkała ich zasłużona kara od żołnierzy A.K. z placówki terenowej "Wacława" ze wsi Ujście Jezuickie, dowodzonej przez Józefa Niejadlika. Z pomocą mu przybyli żołnierze A.K. z okolicznych wiosek: Gręboszowa, Lubiczka, Siedliszowic i Kłyzia. Walka trwałą całą noc. O świcie w dniu 30 lipca, hitlerowcy wycofali się w kierunku Dąbrowy Tarnowskiej. |
|
| Według relacji uczestników walki po obu stronach Wisły, straty nieprzyjaciela wynosiły 63 zabitych bandytów. Wśród rannych znajdował sie oficer niemiecki, który zmarł w szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej. Nieprzyjaciel stracił na przeprawie wiele rozbitych wozów i koni. Po stronie partyzanckiej śmierć poniosło 4 żołnierzy A.K. bestialsko zamordowanych przez wroga. Największe straty poniosła ludność cywilna, gdzie uprowadzoną ludność z Opatowca w liczbie 18 i Ujścia Jezuickiego w liczbie 2 osób, zamordowali hitlerowcy w okrutny sposób w dniu 30 lipca 1944 roku w Oleśnie koło Dąbrowy Tarnowskiej. | |
![]() MIEJSCE MORDU ZAKŁADNIKÓW |
|
| Lączne straty własne po obu stronach Wisły wynosiły 35 zabitych. Mordercy spalili we wsi Ujście Jezuikci 30 zabudowań, a w Opatowcu spalono około 80 domów i zabudowań gospodarskich. | |
FOTO: L. Skrzyński |
|
| Wysłana przez placówkę A.K. w Opatowcu czujka, odnalazła grób pomordowanych. Przy pomocy miejscowej ludności zwłoki pomordowanych zostały przywieżione do Opatowca, gdzie zostały złożone we wspólnej mogile na miejscowym cmentarzu parafialnym. | |
![]() Ciała pomordowanych złożone w miejscowej remizie |
FOTO: L. Skrzyński |
| O tych tragicznych chwilach, tak pisze w swojej książce Lucjan Skrzyński: | |
| "ten trwały niezbity dowód ohydnego mordu przemawiać będzie do przyszłych pokoleń, że Roku Pańskiego 1944-go , dnia 29 lipca, hordy hitlerowskie depcząc i plugawiąc swą brutalną stopą, Świętą Naszą Ziemię -- mordem i pożogą usiłowali zgnębić nas. Maltretują ciało, lecz duch pozostanie zawsze wolny. Nie ma broni na zamordowanie ducha. Ta wspólna mogiła - dokument będzie utrwalać w sercach młodzieży miłość do ziemi na której się zrodziła!" |
|
| Wiecej Informacij | |
| <<<Wróc • Naprzód>>> | |